To nie miało tak być, Tato, Ty wiesz dobrze o tym,
Zostawiłeś mnie tu samą z niejednym kłopotem,
Jak mam sobie radzić teraz, jak mam nie zwariować,
W jednym krótkim podłym roku dwóch bliskich pochować.
Nie mam Brata, nie mam Ojca, ból w sercu, żałoba.
Została mi chora matka i modliszka wdowa.
Czarna wdowa po mym bracie, lodowa matrona,
Co spokojnie spała sobie, wiedząc, że On kona.
Ty nie byłeś lepszy od niej, też Go zostawiłeś,
Jednak myślę, że do śmierci z sumieniem się biłeś.
Co myślałeś wtedy, Tato, jak to z Tobą było...
Czy dręczyły Cię wyrzuty, czy to Cię zabiło?
Dziś już się nie dowiem tego, zamknięty jest temat,
Kiedyś bałam się zapytać, a dziś już Cię nie ma.
Mam tylko nadzieję, że spotkałeś swego Syna,
I wybaczył Ci to wszystko, ja Ci wybaczyłam...
środa, 31 października 2012
POŻEGNANIE
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym podziękować wszystkim obecnym,
Za to, że zechcieli towarzyszyć mi w tej ostatniej ziemskiej
wędrówce.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym przeprosić wszystkich za krzywdy,
Jakich świadomie czy nieświadomie wobec was się
dopuściłem.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym przeprosić wszystkich
Za to, że zostawiam was w bólu i żałobie.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym powiedzieć... ŻEGNAJCIE.
Zasznurowała śmierć moje usta,
Wskazała palcem, zabrała życie,
Kazała odejść, zostawić wszystkich,
Tak być musiało, takie jest życie.
Wybaczcie, proszę, nie rozpaczajcie,
Śmierć to konieczność, niczyja wina.
Jest was tak wielu, przetrwacie razem,
A ja odchodzę odnaleźć syna.
Dziewięć miesięcy po tragicznej śmierci mojego Brata
zmarł mój Tata. Te słowa napisałam na ceremonię pogrzebową.
To chciałbym podziękować wszystkim obecnym,
Za to, że zechcieli towarzyszyć mi w tej ostatniej ziemskiej
wędrówce.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym przeprosić wszystkich za krzywdy,
Jakich świadomie czy nieświadomie wobec was się
dopuściłem.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym przeprosić wszystkich
Za to, że zostawiam was w bólu i żałobie.
Gdybym mógł dzisiaj mówić,
To chciałbym powiedzieć... ŻEGNAJCIE.
Zasznurowała śmierć moje usta,
Wskazała palcem, zabrała życie,
Kazała odejść, zostawić wszystkich,
Tak być musiało, takie jest życie.
Wybaczcie, proszę, nie rozpaczajcie,
Śmierć to konieczność, niczyja wina.
Jest was tak wielu, przetrwacie razem,
A ja odchodzę odnaleźć syna.
Dziewięć miesięcy po tragicznej śmierci mojego Brata
zmarł mój Tata. Te słowa napisałam na ceremonię pogrzebową.
poniedziałek, 29 października 2012
NA ZAWSZE...
Pamiętasz Braciszku, to oczko za domem?
Kolorowe światła są w nim założone,
Na środku fontanna do góry wybija -
Tyle się zmieniło, czas tak szybko mija.
Mam nowe podłogi, nowe szafy w domu,
Tyle nowych robót, nie przyjdziesz mi pomóc.
Zawsze przychodziłeś, popatrzeć, doradzić.
Jak mogłeś tak odejść? Jak mogłeś mnie zdradzić?
Ciągle jeszcze czekam, ciągle mam nadzieję,
Widzę Cię, jak mówisz, jak do mnie się śmiejesz.
Dni tak uciekają, znikają jak cienie,
Tobie nie dam zniknąć, bo Ty jesteś we mnie.
Kolorowe światła są w nim założone,
Na środku fontanna do góry wybija -
Tyle się zmieniło, czas tak szybko mija.
Mam nowe podłogi, nowe szafy w domu,
Tyle nowych robót, nie przyjdziesz mi pomóc.
Zawsze przychodziłeś, popatrzeć, doradzić.
Jak mogłeś tak odejść? Jak mogłeś mnie zdradzić?
Ciągle jeszcze czekam, ciągle mam nadzieję,
Widzę Cię, jak mówisz, jak do mnie się śmiejesz.
Dni tak uciekają, znikają jak cienie,
Tobie nie dam zniknąć, bo Ty jesteś we mnie.
W DZIEŃ IMIENIN
Co też można życzyć kochanemu Bratu,
Gdy martwymi oczy patrzy gdzieś z zaświatów?
Co trzeba Mu mówić, co myśleć, co zrobić,
Co życzyć mu można, jeśli leży w grobie?
Wszystkiego dobrego w raju albo w niebie?
Miłości, nadziei, spokoju dla siebie?
Czystego nieba, by mógł na nas patrzeć?
Zapomnienia bliskich, by cierpienie zatrzeć?
Czego chcesz ode mnie w dniu swoich imienin?
Nieważne, co powiem. I tak nic nie zmienisz.
Przyniosłam Ci znicze... beznadziejny prezent.
Może wolisz kwiaty? Ja naprawdę nie wiem.
Jaka to różnica, odkąd Ciebie nie ma.
Czy kwiaty, czy znicze - nic nie ma znaczenia.
Zawsze mi mówiłeś, co chciałeś otrzymać,
Teraz nic nie mówisz. Teraz Ciebie nie ma...
Gdy martwymi oczy patrzy gdzieś z zaświatów?
Co trzeba Mu mówić, co myśleć, co zrobić,
Co życzyć mu można, jeśli leży w grobie?
Wszystkiego dobrego w raju albo w niebie?
Miłości, nadziei, spokoju dla siebie?
Czystego nieba, by mógł na nas patrzeć?
Zapomnienia bliskich, by cierpienie zatrzeć?
Czego chcesz ode mnie w dniu swoich imienin?
Nieważne, co powiem. I tak nic nie zmienisz.
Przyniosłam Ci znicze... beznadziejny prezent.
Może wolisz kwiaty? Ja naprawdę nie wiem.
Jaka to różnica, odkąd Ciebie nie ma.
Czy kwiaty, czy znicze - nic nie ma znaczenia.
Zawsze mi mówiłeś, co chciałeś otrzymać,
Teraz nic nie mówisz. Teraz Ciebie nie ma...
NEKROLOG
Dopaliła się Twa świeczka,
Dusza opuściła ciało...
Rozpacz pozostała w sercach
I wspomnienie pozostało.
* * *
Nic nie jest tak ważne,
Nic nie jest tak drogie,
Prócz tych chwil przy Tobie,
Nim odszedłeś w drogę...
* * *
Nie prosiłeś się na świat.
Nie wiedziałeś, co Cię czeka.
Śmierć złamała życia kwiat -
Taki to już los człowieka.
* * *
Życie to wielka niewiadoma.
Nie znamy kresu swej wędrówki,
Jeden się rodzi, drugi kona.
Nasz czas na ziemi jest zbyt krótki.
* * *
Nieznane są koleje losu,
Nieznane są wyroki boskie.
Rozpaczy mej udzielam głosu -
Tu pochowałam moją troskę.
* * *
Zgasł uśmiech na twarzy,
Serce bić przestało,
Dusza uskrzydlona
Opuściła ciało.
Dusza opuściła ciało...
Rozpacz pozostała w sercach
I wspomnienie pozostało.
* * *
Nic nie jest tak ważne,
Nic nie jest tak drogie,
Prócz tych chwil przy Tobie,
Nim odszedłeś w drogę...
* * *
Nie prosiłeś się na świat.
Nie wiedziałeś, co Cię czeka.
Śmierć złamała życia kwiat -
Taki to już los człowieka.
* * *
Życie to wielka niewiadoma.
Nie znamy kresu swej wędrówki,
Jeden się rodzi, drugi kona.
Nasz czas na ziemi jest zbyt krótki.
* * *
Nieznane są koleje losu,
Nieznane są wyroki boskie.
Rozpaczy mej udzielam głosu -
Tu pochowałam moją troskę.
* * *
Zgasł uśmiech na twarzy,
Serce bić przestało,
Dusza uskrzydlona
Opuściła ciało.
niedziela, 28 października 2012
DLACZEGO NIE PRZYCHODZISZ
Każdego dnia jesteś w moim sercu,
Jadąc przez miasto szukam Cię wzrokiem.
Chcę porozmawiać, ale nie w wierszu,
Przyjdź do mnie, proszę, wraz z sennym mrokiem.
Nie ma Cię w tłumie idących ludzi,
Nie ma Cię w domu przy dzieciach Twoich.
Ciągły monolog już gorycz budzi,
Ból, co nie chce w sercu się zagoić.
Czy zapomniałeś? Czy przyjść nie możesz?
Więc czemu wkradasz się w moje myśli?
Nie będzie lepiej, nie będzie gorzej,
Póki nie przyjdziesz, by mi się przyśnić.
Siostra dla Ciebie nic tam nie znaczy?
Sama z cierpieniem muszę się zmagać?
Przyjdź, proszę, ulżyj mojej rozpaczy,
Ile Cię razy jeszcze mam błagać?
Jadąc przez miasto szukam Cię wzrokiem.
Chcę porozmawiać, ale nie w wierszu,
Przyjdź do mnie, proszę, wraz z sennym mrokiem.
Nie ma Cię w tłumie idących ludzi,
Nie ma Cię w domu przy dzieciach Twoich.
Ciągły monolog już gorycz budzi,
Ból, co nie chce w sercu się zagoić.
Czy zapomniałeś? Czy przyjść nie możesz?
Więc czemu wkradasz się w moje myśli?
Nie będzie lepiej, nie będzie gorzej,
Póki nie przyjdziesz, by mi się przyśnić.
Siostra dla Ciebie nic tam nie znaczy?
Sama z cierpieniem muszę się zmagać?
Przyjdź, proszę, ulżyj mojej rozpaczy,
Ile Cię razy jeszcze mam błagać?
CZY JESTEŚ?
Miałeś tyle planów, tyle marzeń miałeś -
Wszystko już nieważne, ze sobą zabrałeś.
Zabrałeś nadzieję, swą miłość, problemy,
Ale czy zabrałeś... przecież my nie wiemy..
Ja nie wiem na pewno i nikt mi nie powie,
Gdzie jest ta część ciebie, co nie leży w grobie.
Nie ciało - to sine, zmarznięte, samotne...
Lecz to eteryczne, świadome, ulotne...
Nie wiem wszak, gdzie jesteś, czy jesteś, dlaczego?
Nikt mi nie wyjaśni... nie wyjaśni tego...
Pociechy bez sensu... szeregi wywodów...
Cytaty biblijne bez żadnych dowodów...
To bzdura, idiotyzm - to jak dotknąć myśli,
To jak wyjrzeć oknem, które się wymyśli.
Po co więc rozprawiać o piekle czy niebie,
Kiedy tak naprawdę nikt nic o tym nie wie.
Wszystko już nieważne, ze sobą zabrałeś.
Zabrałeś nadzieję, swą miłość, problemy,
Ale czy zabrałeś... przecież my nie wiemy..
Ja nie wiem na pewno i nikt mi nie powie,
Gdzie jest ta część ciebie, co nie leży w grobie.
Nie ciało - to sine, zmarznięte, samotne...
Lecz to eteryczne, świadome, ulotne...
Nie wiem wszak, gdzie jesteś, czy jesteś, dlaczego?
Nikt mi nie wyjaśni... nie wyjaśni tego...
Pociechy bez sensu... szeregi wywodów...
Cytaty biblijne bez żadnych dowodów...
To bzdura, idiotyzm - to jak dotknąć myśli,
To jak wyjrzeć oknem, które się wymyśli.
Po co więc rozprawiać o piekle czy niebie,
Kiedy tak naprawdę nikt nic o tym nie wie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)